Głośne dźwięki, zanieczyszczenia i samochody pod oknami to nie tylko bolączka metropolii. Władze Wrocławia zdecydowały się zredukować ruch na Placu Solnym i właśnie przedłużyły testowy projekt. W Wołowie dyskusje o rynku bez pojazdów wywołują emocje, ale wrocławski przykład dowodzi, że takie zmiany mogą zyskać aprobatę mieszkańców. Kiedy kilka miesięcy temu ogłoszono ograniczenie ruchu samochodów na rynku w Wołowie, sieć rozgrzała się do czerwoności. Niektórzy mieszkańcy wyrażali swoje niezadowolenie. Pojawiały się opinie mówiące o „ataku na kierowców”, „odcinaniu centrum od ludzi” czy „kolejnej decyzji urzędniczej, która komplikuje życie”.
Spis treści
Opinie mieszkańców często niezauważane
Równocześnie w tej burzliwej dyskusji często pomijano opinie tych, którzy na co dzień zamieszkują rynek. To właśnie oni wskazują na problem hałasu, spalin oraz stałego ruchu samochodowego przecinającego zabytkowe serce miasta.
– Ludzie narzekają, że nie będzie gdzie zaparkować, lecz niewielu zastanawia się, jak wygląda codzienność mieszkańców rynku. Od rana do wieczora auta przejeżdżają pod oknami. Latem trudno jest je otworzyć, bo do mieszkań przedostają się spaliny i hałas – mówi jedna z mieszkanek centrum Wołowa.
Wrocław jako przykład startu od próbnego wdrożenia
Interesującym przypadkiem jest Wrocław. Od długiego weekendu miasto…
Zrodlo: kuriergmin.pl
