Pożar akumulatorów, który wybuchł w godzinach nocnych na terenie przedsiębiorstwa SungEel HiTech położonego w Bukowicach, został skutecznie opanowany przez służby ratownicze, a wszelkie zagrożenia oficjalnie odwołano. Funkcjonariusze straży pożarnej oraz policji jednogłośnie zapewniają, że sytuacja nie stwarzała żadnego ryzyka dla okolicznych mieszkańców. Jednocześnie pracownicy sanepidu informują, że w chwili obecnej nie dysponują danymi na temat ewentualnego oddziaływania incydentu na stan powietrza oraz wód gruntowych. Wobec wcześniejszych deklaracji dotyczących „bezpiecznego przetwarzania odpadów” wątpliwości lokalnej społeczności powracają ze zwiększoną intensywnością. Zdarzenie miało miejsce w nocy pomiędzy 15 a 16 czerwca. Dokładnie o godzinie 2:05 na stanowisko kierowania komendanta powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Wołowie wpłynęło zgłoszenie dotyczące ognia na obszarze zakładu SungEel HiTech w Bukowicach. Na miejsce natychmiast wysłano liczne jednostki straży pożarnej pochodzące z Wołowa, Brzegu Dolnego, Obornik Śląskich oraz ochotniczych straży pożarnych z okolicznych miejscowości.
Spis treści
Szczegóły działań ratowniczych
Podczas przeprowadzonego rozpoznania ustalono, że zapłon nastąpił w ogniwach akumulatorów przygotowanych do procesu utylizacji – przekazuje starszy kapitan Daniel Lisiecki, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Wołowie. Z przekazanych przez strażaków informacji wynika, że płonące akumulatory znajdowały się na zewnątrz hali produkcyjnej, ułożone na drewnianych paletach oraz wewnątrz plastikowych beczek. Ratownicy prowadzili intensywne działania gaśnicze, równocześnie chroniąc budynek produkcyjny przed możliwością rozprzestrzenienia się płomieni na większą skalę.
Zaangażowanie policji i dalsze ustalenia
W akcji brała udział również policja. Jak podała sierżant Kornela Pogwizd z Komendy Powiatowej Policji, funkcjonariusze zabezpieczali teren oraz wspierali strażaków w organizacji ruchu i ewakuacji niepotrzebnych osób z bezpośredniego otoczenia zakładu. Wszystkie jednostki pracowały zgodnie z procedurami obowiązującymi przy tego typu zdarzeniach chemicznych i pożarowych, zachowując szczególną ostrożność ze względu na specyfikę materiałów znajdujących się na miejscu. Po opanowaniu ognia przystąpiono do dogaszania oraz monitorowania temperatury pozostałych akumulatorów, aby wykluczyć ryzyko ponownego zapłonu. Sanepid zapowiedział, że w najbliższych dniach planowane są badania próbek powietrza i wody w okolicy Bukowic, jednak na obecnym etapie brak jest jakichkolwiek wyników potwierdzających negatywny wpływ zdarzenia na środowisko. Mieszkańcy pytają o to, czy wcześniejsze zapewnienia o bezpiecznym recyklingu litowo-jonowych ogniw były w pełni uzasadnione, zwłaszcza że incydent pokazał, iż magazynowanie zużytych baterii na zewnątrz niesie ze sobą realne zagrożenie pożarowe. Służby podkreślają, że dzięki szybkiej reakcji oraz dużej liczbie zaangażowanych zastępów udało się ograniczyć straty wyłącznie do spalonych akumulatorów i nie doszło do uszkodzenia infrastruktury produkcyjnej ani do emisji szkodliwych substancji poza teren zakładu. Cała operacja trwała kilka godzin i zakończyła się pomyślnie bez obrażeń wśród ratowników oraz personelu firmy.
