SelFbrush 18.09.2009

Tydzień temu w piątek w Starym Gramofonie w Wołowie zagrał czeski Selfbrush, artysta z europejskiej czołówki snogwriterstwa.

Tradycje bardowskie, zwane w świecie z angielska songwriteringiem, są Polsce bardzo mocne. Wystarczy wspomnieć Agnieszkę Osiecką, Wojtka Młynarskiego, Jacka Kaczmarskiego, a z młodszego pokolenia Grabaża, czy Kazika.
Brak nam jednak barda czy też pieśniarza, który w XXI pierwszym wieku potrafiłby wyrazić współczesne pragnienia, marzenia, lęki i obawy.
A Czesi takiego mają. Jest nim Vaclav Havelka, występujący pod pseudonim Selfbrush, który obecnie uznawany jest przez prasę muzyczną (tą niezależną, ale i tą poważną) za prawdopodobnie najlepszego faceta z gitarą w Europie.
Ten śpiewający po angielsku Czech z 41 letnim Gibsonem zawitał 18 września (piątek) do Wołowa i zagrał w pubie Stary Gramofon.

Przed Selfbrushem zadebiutował przed wołowską publicznością Peter J. Birch. Pod angielskim pseudonimem ukrywa się młody wołomianin Piotrek Brzeziński. Uczeń klasy maturalnej, na co dzień perkusista wołowskiego zespoły More than tree, pokazał się w z delikatnej i wrażliwej strony. Piotrek moim skromnym zdaniem jest małym objawieniem Wołowa. Jego piosenki wciąż wymagają pracy, ale najważniejszym atutem nastolatka jest talent wokalny. Brzeziński naprawdę świetnie śpiewa i układa rewelacyjne melodie. Jest szansa, że z tego nieoszlifowanego jeszcze diamentu będzie kiedyś wspaniała ozdoba na palcu wołowskiej sceny muzycznej. Widząc silną grupę wsparcia (rodzina i przyjaciele) wśród widzów i reakcje wśród publiki można mieć nadzieję na przyszłość, że z Piotrka będzie pierwszej klasy songwriter, a po naszemu bard.

Havelka, dla przyjaciół Vaszek wyglądał nieco jak wnuk Boba Dylana. Taki nie depresyjny Kurt Cobain z traperską brodą w teksańskiej koszuli, tylko bez kowbojek i kapelusza. Swoim koncertem udowodnił dlaczego Patti Smith (ikona światowej muzyki alternatywnej) po wspólnym koncercie w Pradze poleca artystę na swojej stronie. Jego piosenki są jak czeskie filmy i czeska literatura. Ani wesołe ani smutne, a raczej i takie i takie. Choć osadzone w tradycji amerykańskiego folku i bluesa, są na wskroś nowoczesne, a większość to potencjalne hity. Havelka jest też genialnym wokalistą. Potrafi zaśpiewać z łatwością nisko i wysoko i ma kapitalną barwę głosu, która wraz z brzmieniem 41 letniego akustycznego Gibsona sprawia, że Selfbrush nie potrzebuje niczego więcej do zaczarowania publiki i przeniesienia jej w swój świat.
W warstwie treści piosenki Havelki prezentują typową czeską postawę: życie jest słodko-gorzkie, więc szukajmy radości w życiu, zanim przygniecie nas jego ciężar, a potem  znowu i znowu i znowu. W sumie każdy z jego tekstów mógłby spokojnie bronić się jako wiersz. Połączenie tych wszystkich elementów sprawiło, że koncert Selfbrusha przyciągnął do Starego Gramofonu ponad pięćdziesiąt osób w różnym wieku.

Dodatkowym wołowskim akcentem koncertu jest fakt, że ukazała się właśnie w Polsce płyta Selfbrusha. Koncert był jednym z trasy promującej wydawnictwo. Płyta została wydana przez wołowianina Marcina „Lokisa” Loksia (gitarzystę wołowskich zespołów Sthephns, Blue Raincoat, Musculus Cremaster, Saturnday). Lokis otworzył małą wytwórnię LOCCO Rec., która została wydawcą płyty Havelki. Nakład wydawnictwa jest ograniczony do 300 sztuk. Patrząc na możliwości Selfbrusha do przebicia się do światowej czołówki, to wydawnictwo może pewnego dnia stać się kolekcjonerską perełką. Loksiowi należą się gratulacje za pasję, bo pieniędzy raczej z tego wielkich nie będzie.

broda

Możecie posłuchać koncertu zarejestrowanego w Poznaniu

SelFbrush jest jednym z najlepszych songwriterow w tej części Europy, a od półtora roku chyba tez najczęściej koncertującym w Polsce czeskim artysta. Wystąpił w naszym kraju ponad 20 razy zbierając wiele pozytywnych recenzji oraz grupkę fanów i fanek (zwłaszcza fanek).
W Polsce Selfbrush dzielił scenę z wieloma artystami tzw. sceny alternatywnej. Grał z Tymonem Tymańskim, Bajzlem, Jackiem Lachowiczem, Graftmannem, Jackiem Kuleszą czy Romkiem Puchowskim oraz zespołami Lonely Drifter Karen, Iowa Super Soccer, Dick4 Dick, New Century Classics czy Pustki.
Podczas wrześniowej trasy koncertowej artysta promował debiutancki album Three Names oraz wydana właśnie w limitowej ilości EP For A New Mother.
Te ostatnia wypuściło polskie wydawnictwo Locco/Borowka Music!!!

Peter J. Birch
Nazywa się Piotr Jan Brzeziński. Urodzony w 1991 roku w Brzegu Dolnym, zamieszkały i komponujący w Wołowie. Jego muzyka obraca się wokół akustycznego indie folku. Na jego twórczość wielki wpływ mają tacy artyści jak Damien Rice, Owen, Rocky Votolato czy José González. Peter J. Birch jest bardzo młodym artystą, jak na razie bez żadnego dorobku. Swoje kompozycje planuje nagrać w niedalekiej przyszłości. Na razie bardziej skupia się na grze na bębnach w wołowskiej emo kapeli More Than Three, z którą od czasu do czasu koncertuje po kraju. Występ w Starym Gramofonie będzie drugim solowym koncertem Piotrka!

Categories: Relacje z imprez

About Author

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*

Comments Protected by WP-SpamShield Spam Blocker