Fundacja Tara – pierwsze w Polsce Schronisko dla Koni może przestać istnieć!

Fundacja Tara – Schronisko dla koni apeluje o pomoc. Trudna sytuacja finansowa schroniska trwa od dwóch lat, kiedy to nad Piskorzyną przeszły gwałtowne burze, które pozrywały dachy i zniszczyły wybiegi dla koni. Fundacja, nie mająca żadnych państwowych dotacji, utrzymująca się jedynie z 1% podatków i darowizn prywatnych osób, zaciągnęła kredyt w wysokości 200 tys złotych na remont stajni zniszczonych przez wiatr. Teren Fundacji nie był ubezpieczony, ponieważ żadna z ubezpieczalni nie chciała tego zrobić. Folwark, do którego Tara przeprowadziła się kilka lat temu, był cały czas remontowany siłami wolontariuszy i wciąż w zbyt złym stanie dla wielkich firm ubezpieczeniowych.

Tamte wydarzenia spowodowały spiralę długów. W tym roku osiągnęła ona apogeum. Tara, ze względu na zbyt późne złożenie rozliczenia za ubiegły rok, straciła możliwość zbierania 1% podatku. Czyja to wina? Przede wszystkim braku ludzi do pracy, braku osób, którym trzeba przecież zapłacić, żeby wykonywali za nas papierkową robotę. W Fundacji zaledwie kilka osób zajmuje się wszystkim – począwszy od opieki nad zwierzętami, skończywszy na księgowości i rozliczeniach. Mamy jednak nadzieję, że w tym roku odzyskamy 1%, już przygotowaliśmy wszelkie niezbędne dokumenty!

Na początku wakacji w Fundacji odcięto prąd, ze względu na dług w wysokości niemal 10 000zl. Spowodowany był on, podobnie jak wszystkie inne, trudnym wyborem – kupić zwierzętom jedzenie czy płacić rachunki.

W Tarze żyje obecnie ponad 200 zwierząt, w tym 121 koni. Wszystkie zwierzęta Tary zostały uratowane z ciężkich warunków, wykupione z rzeźni, lub po prostu znalezione “pod płotem” Fundacji. Utrzymanie wszystkich zwierząt to koszt sięgający nawet 4000zl dziennie. Wiele z nich to zwierzęta stare, chore, wymagające stałej opieki weterynaryjnej.

Fundacja Tara, Schronisko dla Koni, powstała 18lat temu, jako prywatne schronisko dla zwierząt, założone przeze mnie, z prywatnych pieniędzy pochodzących ze spadku. Tara przez cały ten czas uratowała przed śmiercią 600 koni. Były wśród nich konie źle traktowane przez właścicieli, konie wyeksploatowane w sporcie, hipoterapii i szkółkach jeździeckich, były również służbowe konie policyjne czy straży granicznej. Jednak żadna z instytucji, które do Tary przekazały “niepotrzebne” już zwierzęta nigdy nie pomagała w ich utrzymaniu. Tara zawsze radziła sobie finansowo dzięki pomocy miłośników koni, ludzi którzy przekazywali Fundacji datki i adoptowali wirtualnie zwierzęta. Jednak kryzys, o którym tyle się mówi, dopadła również ich.

W odzyskaniu prądu i spłacie zaległości pomogli Tarze ludzie. Przez dwa tygodnie udało się uregulować dług i włączyć prąd, dzięki któremu możliwe jest między innymi pojenie zwierząt (pompa głębinowa). Jednak kolejne złe wiadomości spływały do Tary niemal każdego dnia wakacji. Konto Fundacji było kolejno zajmowane przez ZUS czy Urząd Skarbowy.

ZUS zajął konto z prozaicznego powodu – niepłacenia składek przez Fundację. W tej sytuacji Fundacja musiała rozwiązać z pracownikami umowy (są to osoby, zatrudnione na stałe do opieki nad końmi – niestety wolontariusze są w Tarze tylko w czasie wakacji, ferii i weekendów, a konie i inne zwierzęta potrzebują opieki przez cały rok – stąd potrzeba zatrudnienia osób do opieki nad końmi) i przejść na tzw. umowy śmieciowe, które pozwolą uniknąć dodatkowych kosztów, ale sprawią także, że Fundacji będzie coraz trudniej o rzetelnych pracowników. Przy okazji warto się pochwalić, że od początku 2013 roku w Fundacji pomagało już 175 wolontariuszy. Zwykle jest to praca fizyczna, ale nie boją się jej ani mężczyźni, ani kobiety, a nawet nie boją się jej obcokrajowcy, którzy od lat przyjeżdżają pomagać naszym zwierzętom. Wpaniała inicjatywa, dla której wyremontowaliśmy jeden z budynków folwarku. Żaden z wolontariuszy nie płaci za nocleg, za prąd czy wodę. Rachunki regulujemy my – czasem są to kwoty idące w tysiące złotych!

W tej chwili Fundacja ma zablokowane konto i dług w wysokości około 20 tys zł w stosunku do ZUS. Boimy się, że jeśli dług nie zostanie szybko spłacony, komornik zajmie mienie Fundacji. Są nim zwierzęta i folwark w Piskorzynie. Jeśli się tak stanie – zwierzęta zostaną wystawione na aukcje komornicze, a tam trafią pewnie w ręce handlarzy, którzy odwiozą je do rzeźni. W ten sposób zwierzęta trafią tam, skąd Fundacja je uratowała.

Fundacja Tara – Schronisko dla koni, prowadzi działalność edukacyjną – w Schronisku często gości szkoły, dzieci z zakładów poprawczych, przedszkolaki, wolontariuszy, całe rodziny. Brama schroniska jest zawsze otwarta. Nikt nigdy nie odszedł z kwitkiem. Fundacja uczy empatii, pokazuje jak żyją i wyglądają zwierzęta, których mieszczuchy czasem nie miały okazji nigdy widzieć. Fundacja działa również na targach zwierząt, gdzie kontroluje dobrostan zwierząt, walczy o zmianę ustawy o ochronie zwierząt, bo poprawić warunki ich hodowli i bytowania. Dziś, w sytuacji braku środków na spłatę długów i zakup siana i słomy na zimę, FUNDACJA TARA MOŻE PRZESTAĆ ISTNIEĆ!
Prosimy o pomoc w nagłośnieniu sytuacji Schroniska dla Koni Fundacji Tara – im więcej osób dowie się o problemach Fundacji – tym więcej z nich zdecyduje się pomóc zwierzętom Tary. W tej chwili liczy się każda złotówka, która pozwoli Fundacji wyjść z długów i odzyskać stabilność finansową! Co potem? Fundacja Tara postanowiła podjąć wysiłek prowadzenia działalności gospodarczej i agroturystyki, zajęć z końmi po to, by swoje konie utrzymać z dochodów. Chcemy nawiązać współpracę z domami dziecka, domami spokojnej starości i pomagać również ludziom. Mamy głowy pełne pomysłów i wiele siły do działania. Jednak aby plan wdrożyć w życie – musimy stanąć na nogi.
Z poważaniem
Scarlett Szyłogalis, Prezes Fundacji Tara

www.fundacjatara.info

Categories: Różności
Tags: Natura, Pasja

About Author

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*

Comments Protected by WP-SpamShield Spam Blocker